The Grand Tour 3×01 – Po Detroit w muscle carach

Postanowiłem podzielić się tutaj moimi wrażeniami po obejrzeniu pierwszego odcinka trzeciej serii/sezonu The Grand Tour.

Na początku wita nas tytułowa sekwencja, w której widać, że w tej edycji TGT czeka nas na pewno jakaś wyprawa przez kraje leżące na północ od Morza Śródziemnego (chyba z Turcji do Francji) i kolejna z Wysp do Skandynawii.

Jest tradycyjne “We’re back!” i krótki klip z montażem scen z 13 odcinków 3. serii. Widzimy tutaj dużo scen filmowanych z lotu ptaka i driftów. Wygląda na to, że Clarkson, Hammond i May będą musieli zbudować na środku pustyni pojazdy, którymi wrócą do cywilizacji. Clarkson przebierze się za francuskiego policjanta. Będzie też wyzwanie polegające na budowie lądowego jachtu, a także wyprawa przez Columbię (już w drugim odcinku). Ponabijają się też trochę z preppersów.

Wyprawa do Detroit

Ekipa programu wybrała się muscle carami do Detroit – duchowego serca motoryzacji. Detroit to taka amerykańska Łódź – miasto, które ma za sobą czas gwałtownego rozwoju, ogromnego bogactwa i blichtru, ale które przeżyło kryzys i musi się teraz wymyślić się na nowo.

Detroit było swego czasu najbogatszym miastem w USA dzięki przemysłowi motoryzacyjnemu, który zbudował tu kilkanaście fabryk samochodów. Każdy z dużych amerykańskich koncernów coś tutaj produkował. Jednak po latach rozkwitu nastąpił kryzys i z kilkunastu fabryk zostały tylko dwie. 

Na ulicach miasta zaczęły straszyć opuszczone budynki, a Detroit – z powodu panującej biedy i bezrobocia – stało się najniebezpieczniejszym miastem w Stanach. Teraz  powoli podnosi się z kolan. Pojawiają się nowe inwestycje, ale daleko im skalą do tych z dawnych lat.

Wracając do muscle carów… Jest tam Ford Mustang RTR Spec 3, Hennessey Exorcist zbudowany na Chevrolecie Camaro ZL1, Dodge Challenger SRT Demon. CHM (Clarkson, Hammond, May) jeżdżą nimi po mieście, wygłupiając się, jak to mają w zwyczaju – prezentując nam przy okazji postapokaliptyczne widoki opuszczonych fabryk i domów.

McLaren Senna

McLaren Senna

Po sekcji z muscle carami 700-kilka koni mechanicznych McLarena Senna nie robi już takiego wrażenia, ale trzeba pamiętać, że to auto w porównaniu do trójki poprzednich jest lekkie oraz potrafi hamować i skręcać, co sprawia, że nadaje się do czegoś więcej niż robienie wrażenia na sąsiadach i kręcenie bączków na parkingu przed marketem. Oczywiście McLaren kosztuje odpowiednio więcej, na tyle więcej, że zwykłego śmiertelnika nigdy nie będzie na niego stać.

W wyglądzie McLarenów zawsze mi coś przeszkadzało. Chyba są trochę zbyt grzeczne. Z jakiegoś powodu nie wyglądają na auta, które kosztują grubą kasę. Auto za miliony powinno mieć w sobie to coś. Ferrari czy Lamborghini potrafią zrobić auto, na widok którego powiesz WOW – McLaren wygląda jak torowa wyścigówka.

Zawsze kiedy zaczyna się nowa seria The Grand Tour czuję się jakbym spotykał się z dawno nie widzianymi dobrymi kumplami. Pomimo tego, że minął kawał czasu, mam wrażenie że widziałem się z nimi wczoraj. Od razu łapiemy znane tylko nam żarty i powiedzonka. Dlatego CHM wiele jestem w stanie wybaczyć. Nie ma dla mnie znaczenia, że gra aktorska jest kiepska, że większość rzeczy jest tu ustawiona według dobrze znanego schematu. Po prostu cieszę się, że znowu mogę zobaczyć wygłupy tej podstarzałej trójki, w autach, których pewnie nigdy nawet nie zobaczę na żywo. Za tydzień kolejny odcinek – całe 7 dni czekania. Już nie mogę się doczekać!

Max Koluszky - 2019.01.18 10:49

Co o tym myślisz?

Poniższych pól nie musisz wypełniać.