Gumball 3000

Gumball Rally

Wszystko zaczęło się w dniu, w którym mały Max Cooper obejrzał nakręcony w 1976 roku film pod tytułem „Gumball Rally”. Opowiadał on historię nielegalnego wyścigu przez USA, urozmaiconą scenami pełnymi widowiskowych kraks i pościgów samochodowych. Film odcisnął nieodwracalne piętno na dziecięcym umyśle, co miało swoje konsekwencje w przyszłości. W kolejnych latach powstały podobne filmy o dobrych piratach drogowych i złych policjantach, na czele z kultową serią „Mistrz kierownicy ucieka” z Burtem Reynoldsem w roli głównej.

Gumball 3000

Kiedy mały Max stał się większym Maksem, resoraki zamienił na prawdziwe samochody a misie na lasie, nadszedł czas na realizację marzeń o wielkim wyścigu. W 1999 roku wystartowała pierwsza edycja Gumball 3000. Rajdu, którego trasa prowadziła przez kilka krajów zachodniej Europy. Impreza odniosła sukces i doczekała się kolejnych edycji. Jedna z nich zahaczyła nawet o północną Polskę.

Start imprezy organizowany jest z wielką pompą. Tłumy ludzi mogą tam podziwiać dziesiątki luksusowych wozów z celebrytami za kierownicą. Część tych samochodów, zwłaszcza najdroższych, nie bierze udziału w wyścigu. Mają one jedynie za zadanie jeszcze mocniej wypromować imprezę. Uroczyste rozpoczęcie to jedyna okazja by móc podziwiać tyle niesamowitych aut zgromadzonych w jednym miejscu. Oprócz ludzi znanych z anglojęzycznych odpowiedników Pudelka, na starcie pojawiają się ludzie majętni, którzy mają ochotę powygrzewać się w blasku gwiazd. Udział w Gumballu nie należy do najtańszych, wpisowe to okrągłe 50 tys. funtów.

Gumball 3000 stał się na tyle popularny, że przyciągnął do siebie marki z pierwszej ligi, między innymi Adidasa, którego logiem były przyozdobione wszystkie auta w czasie zeszłorocznej edycji.

Organizatorzy zapewniają, że Gumball jest rajdem (nie wyścigiem), że nikt nie zmusza uczestników do łamania przepisów i nikt nie jest nagradzany za dojechanie do mety na pierwszym miejscu, ale te słowa służą raczej za zasłonę dymną. Każdy kto miał okazję obejrzeć parę klipów wideo z rajdu, wie, że prędkość jest tutaj najważniejsza. Kilkukrotne przekraczanie dozwolonej prędkości, wyprzedzanie na trzeciego i poboczem, przejazd przez skrzyżowania na czerwonym świetle to norma. Zresztą, plan rajdu jest tak ustalony, że nie da się dojechać na metę w rozsądnym czasie nie łamiąc przepisów. Osoby, które nie chcą być na bakier z prawem, muszą liczyć się z tym, że nie dojadą do mety etapu przed śniadaniem.

Kraksy

Jakimś cudem całe lata obywało się bez poważnych kraks i ofiar – cierpiały głównie samochody. Niestety, 9. edycja (z 2007 roku) nie była aż tak szczęśliwa. Na odcinku rajdu prowadzącym przez Macedonię doszło do zderzenia Porsche i Golfa II z małżeństwem emerytów na pokładzie. Kierowca zginął na miejscu, a jego żona zmarła w szpitalu. Co gorsza, kierowca Porsche nie miał na tyle odwagi, by ponieść konsekwencje swojego zachowania i postanowił uciekać. Został zatrzymany dopiero na granicy. Smrodek zrobił się jeszcze większy, kiedy o wypadku nie zostali powiadomieni inni uczestnicy Gumballa, a organizatorzy nie mieli ochoty przerwać imprezy. Ugięli się dopiero pod naciskiem mediów.

Rage Race

Gumball 3000 doczekał się naśladowców na całym świecie. Powoli takie rajdy stają się zjawiskiem masowym. Moda na tego typu imprezy nie ominęła również Polski, w 2007 roku narodził się Rage Race. Impreza, której uczestnicy mieli dotrzeć z punktu A do punktu B, zaliczając po drodze checkpointy i zdobywając punkty za dodatkowe zadania wyznaczone przez organizatorów. Należało m.in. zrobić zdjęcie jakiemuś obiektowi (np. armacie), zjechać na linie z zamkowej wieży, czy policzyć ilość przęseł konkretnego mostu. Podobnie jak w Gumballu, każdy dzień kończył się huczną zabawą w hotelu.

Mało jest rzeczy, które bardziej kręcą facetów niż szybkie auta. Organizatorzy Rage Race promują go hasłem „50 najlepszych aut w Polsce”. Myślę, że to lekka przesada. W Polsce mamy przynajmniej jednego Astona i parę Ferrari, jednak żadne z nich nie pojawiło się na starcie w zeszłym roku. Była za to 1000-konna Toyota, sportowe Mercedesy i BMW oraz jedno Lamborghini. Pewnie zawitam na tegoroczny start Rage Race. Nie często pojawia się okazja by pooglądać z bliska takie auta. Mam tylko nadzieję, że na trasie obędzie się bez przykrych historii.

W takich sportach ekstremalnych (motocrossie, spadochroniarstwie, bungee) zdrowiem i życiem ryzykuje jedynie zawodnik. Czy z setek koni mechanicznych pod maską nie można czerpać przyjemności inaczej niż przez wyścigi na drogach publicznych? Można. Parę lat temu do Polski w swoich Ferrari przyjechała grupa Szwedów, by pod opieką polskich kierowców rajdowych ćwiczyć swoje umiejętności na podpoznańskim torze. Były emocje, ale było też bezpiecznie.

Zainteresowanym tematem polecam:

Max Koluszky - 2008.02.14 19:49

Wasze opinie

  1. Adam:

    W sumie pierwszy raz słyszę o tym rajdzie/wyścigu, ale na filmikach widać, że rzeczywiście jest popularny. Same super bryki :). W Polsce wyścig uliczny raczej na razie nie przejdzie za dużo dziur ;)

    Pozdrawiam

Co o tym myślisz?

Poniższych pól nie musisz wypełniać.