Niedawno w Traficarze zaroiło się od Dacii Spring – najtańszych elektrycznych samochodów na rynku. Postanowiłem przejechać się tym autem.
Jak wrażenia?
Kiepsko. Cena to chyba jedyna zaleta tego auta, bo jako samochód jest zwyczajnie słaby.
Poza centralnym zamkiem, klimatyzacją i elektrycznie opuszczanymi szybami Dacia Spring nie ma praktycznie nic do zaoferowania.
Jest malutka – udaje SUVa, ale to auto jest mniejsze od większości miejskich aut. Brak podstawowych regulacji pozycji kierowcy – nie ma regulacji wysokości fotela.
Nie da się regulować kierownicy! Nie chciało mi się w to wierzyć, więc szukałem odpowiedniej dźwigni, aż otworzyłem maskę i klapkę portu ładowania :D Sama kierownica kręci się jak w zabawce, bez najmniejszego oporu.
Pojemność baterii jest tak mała, że przy pełnym naładowaniu starcza na jedynie kilkadziesiąt kilometrów jazdy.
Auto jest słabo wygłuszone. Do tego irytuje „kosmicznymi” dźwiękami, wydawanymi przy przyspieszaniu i zwalnianiu.
A najgorszy z tego wszystkiego jest zapach we wnętrzu. Dacia Spring w środku pachnie jak tanie klapki z marketu.