Mini One – opinia

Mini One

Nie lubię zwracać na siebie uwagi, nie kręcą mnie ciuchy w krzykliwych kolorach. Wolę wtapiać się w tło. Dlatego marka Mini zawsze była poza moim radarem. Na mój gust te auta mają zbyt krzykliwą stylizację: za dużo chromu, za dużo wypukłości na pokaz, wnętrze pełne niepotrzebnych dupereli. Pierwsze Mini by BMW miały też niepraktyczny licznik na środku deski, co dodatkowo jeszcze mnie do nich zniechęcało.

Ale…

Któregoś razu miałem okazję przejechać się pięciodrzwiowym Mini One trzeciej generacji i jestem w tym aucie zakochany! Określenie miejski gokart idealnie do niego pasuje.

Wnętrze

Choć przekombinowane, to zrobione jest z dobrych materiałów. Jest cicho, na wybojach nic nie trzeszczy. No i prędkościomierz jest już na właściwym miejscu. Siedzi się nisko, fotel dobrze trzyma na zakrętach. Dźwignie i inne przyciski chodzą z przyjemnym oporem. Radio gra, klimatyzacja chłodzi. Jedyne co mnie zaskoczyło to to, że w testowanym aucie ekran nie był dotykowy.

Wnętrze Mini One

Kierownica

Ze wszystkich testowanych aut kierownica Mini najlepiej leży mi w rękach. Jest dość mała, ma przyjemne w dotyku obicie (wygląda na skórę). Wieniec jest w sam raz – ani za chudy, ani za gruby. Na kierownicy brak jest grubych przeszyć, które po pewnym czasie mogłyby drażnić.

Dźwignie przy kierownicy

Dwie rzeczy wymagają przyzwyczajenia: elektroniczne dźwignie kierunkowskazów, które wracają na miejsce natychmiast po ich naciśnięciu, oraz automatyczne wycieraczki.

Wiele razy zdarzyło mi się przypadkiem wcisnąć dźwignię kierunkowskazów za głęboko, więc ruszyłem ją w drugą stronę, żeby wyłączyć migacze, ale znowu przesunąłem ją za daleko, więc włączyłem migacze po drugiej stronie auta i tak w kółko – raz lewa raz prawa strona. Zabawnie musi to wyglądać z zewnątrz.

Także jak widzicie przed wami Mini lub BMW mrugające raz w prawo raz w lewo nie znaczy to, że kierowca jest pijany lub oszalał, tylko że znowu walczy z dźwignią kierunkowskazów. Po pewnym czasie człowiek przyzwyczaja się do tego systemu, ale z początku nie jest łatwo.

Jeśli chodzi o wycieraczki to nie mogłem dojść do tego, jak ustawić je w tryb przerywany. Ruszałem dźwignią na wszystkie strony (góra – szybciej, dół – wolniej), kręciłem środkowym pokrętłem – bez efektów. No i jedyne rozwiązanie, które zadziałało to przełączenie wycieraczek w tryb automatyczny. Wtedy, przy drobnym deszczu, same z siebie pracują z przerwami.

Mini One przód

Jazda!

Jeśli chodzi o precyzję kierowania to Mini może moim zdaniem uchodzić za wzór wśród małych aut. Natychmiast reaguje na najdrobniejszy ruch kierownicy. Wspomaganie jest w sam raz – jak chcesz, to przekręcisz kierownicę jednym palcem, ale nie jest też aż tak mocne, że masz wrażenie, że koła nie są fizycznie połączone z kierownicą.

Zawieszenie to chyba najlepsza rzecz w całym aucie. Dzięki niemu auto prowadzi naprawdę jak większy gokart. Przejazd przez każde rondo to dodatkowa frajda. Człowiek ma wrażenie, że Mini aż zachęca, żeby każdy kolejny zakręt pokonywać trochę szybciej.

Pisząc o szybszej jeździe mówię tu o prędkościach typowo miejskich. Nie trzeba łamać wszystkich ograniczeń prędkości, żeby mieć frajdę z jazdy tym autem. Oczywiście przy prędkościach autostradowych auto prowadzi się równie dobrze.

Pomimo tego, że zawieszenie jest przygotowane do bardziej sportowej jazdy i twardsze niż w innych autach, nie jest niekomfortowe. Kierowca odczuwa nierówności na drodze, tzn. wie że one tam są, ale autem nie trzęsie tak, żeby nam z zębów powypadały wszystkie plomby. Na dodatek większe przeszkody, jak np. progi zwalniające, zawieszenie Mini tłumi sprawniej niż auta zestrojone bardziej miękko.

Silnik

Moc silnika określiłbym na wystarczającą. Auto na tyle ładnie zbiera się spod świateł, że aż trudno uwierzyć, że silnik ma ledwo ponad 100 koni.

Przy spokojnej jeździe motor nie narzuca się swoim dźwiękiem. Po dodaniu gazu jest głośniej i słychać głównie metaliczny dźwięk z dolotu. Nie jest to takie niskotonowe buczenie jak z wydechu. Dochodzi do nas więcej dźwięków spod maski niż z tyłu auta.

Start-stop

Kiedyś byłem sceptykiem, jeśli chodzi o ten system. Teraz doszedłem do wniosku, że jest nawet fajnie postać chwilę na światłach z wyłączonym z silnikiem. Radio sobie gra i nic mu nie przeszkadza. Kiedy zapala się zielone i praktycznie natychmiast po dotknięciu pedału gazu silnik się wybudza i auto rusza bez opóźnienia. Ma się wrażenie, że rozrusznik jeszcze kręci silnikiem a my już jedziemy.

Skrzynia biegów

Ogólnie jest spoko. Nie nazwałbym jej ospałą. Płynnie zmienia biegi, nie szarpie. Szkoda tylko, że potrafi się dłużej zastanawiać, kiedy przy niskich obrotach silnika depniemy gaz. Zwykle mija trochę czasu zanim skrzynia wreszcie zredukuje bieg i auto zacznie przyspieszać.

Podsumowanie

Chciałbym mieć takie auto. Żadne inne nie dało mi takiej frajdy z jazdy. Zawsze wysiadam z niego z uśmiechem na twarzy. I nawet powoli zaczyna przemawiać do mnie jego wygląd.

Mini One umili każdy dojazd do pracy. Polecam!

Max Koluszky - 2018.08.12 12:24

Co o tym myślisz?

Poniższych pól nie musisz wypełniać.